


Prowizje
Trzecim – poza obligacjami i opcjami – elementem, decydującym o atrakcyjności „struktur” jest prowizja instytucji finansowej. Im jest ona wyższa prowizja, tym mniej pieniędzy możemy przeznaczyć na opcję, a więc lokata ma mniejszy potencjał zysku.
Wiele lokat strukturyzowanych reklamowanych jest jako wolne od prowizji. W rzeczywistości prowizje schowane są w środku produktu. Wróćmy do naszego przykładu lokaty strukturyzowanej, gdzie mieliśmy do wydania 150 zł na opcję (850 zł poszła na zakup obligacji). To właśnie od tej kwoty swój zysk potrąca instytucja finansowa (dystrybutor produktu). Ta prowizja może być bardzo wysoka – przede wszystkim dlatego, że żadne przepisy nie nakazują prezentowania jej wysokości. Oczywiście, im wyższa prowizja tym gorsze parametry lokaty. Gdyby w naszym przypadku prowizja pochłonęła 50 zł wówczas na opcję zostaje 100 zł. Przy założeniu, że opcja dająca 100-procentowy udział we wzroście pewnego indeksu kosztuje 300 zł, nasza lokata – już po obciążeniu prowizją – może zapewnić tylko 33-proc. udział we wzroście indeksu.
Porównać prowizje biur maklerskich lub towarzystw funduszy inwestycyjnych jest łatwo, bo jest ona jawna. W przypadku struktur jest to praktycznie niemożliwe. Odbiciem wysokości prowizji może być wskaźnik partycypacji. Będzie on tym wyższy, im niższa jest prowizja. Problem w tym, że nie zawsze wysoka partycypacja oznacza, iż mamy do czynienia z dobrym produktem. Partycypacja bowiem to nic innego jak udział w zysku i czasem niższa partycypacja w potencjalnie dużej stopie zwrotu z inwestycji może się okazać lepszym rozwiązaniem niż duży udział w niewielkim zysku. Szkopuł w tym, że lokaty strukturyzowane oferowane przez polskie instytucje są prawie niepowtarzalne (nie ma dwóch podobnych), przez co nieporównywalne.
W Wealth Solutions przyjęliśmy poziom prowizji w wysokości 0,5-1 proc. rocznie (przykładowo w produkcie 3 letnim będzie to 1,5-3 proc.).